"Czy i wy chcecie odejść? Odpowiedział Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego..."
Mimo iż dzisiejsza Liturgia Słowa nie mówi wprost o głupocie, to jednak ten przymiot można bylo między innymi podkreślić. Ewangelia opisuje wydarzenie, w którym ludzie, nie rozumiejący słów Jezusa o życiu wiecznym odchodzili od Niego. Było to dla nich za trudne, za ciężkie. I 2000 lat temu ludzie odchodzili od Jezusa i teraz, w XXI wieku też odchodzą, bo też mówią, że Kościół, że wiara, że przedewszystkim przykazania są za ciężkie. Teraz nie wolno mówić o obowiązkach, o zasadach, ale tylko o przyjemnościach. I dobrze dzisiaj ksiądz u nas na kazaniu powiedział, że jeśli chodzi o nasze życie, a także i o wiarę, która powinna być częscią naszego ziemskiego pielgrzymowania to stosujemy GŁUPIE MYŚLENIE. Cóż to takiego zapytacie? Moje zbawienie zależy tylko od mnie!! To nie Pan Bóg robi nam łaskę, schodząc na Ołtarz w czasie Eucharystii. Musimy pamiętac, ze Pan Bóg bez czlowieka się obejdzie ale człowiek bez Boga nie, bo tylko w Nim możemy zostać zbawienii. Po za NIm nigdzie indziej. Kościół nie jest supermarketem, który upadnie, jeśli nie ma klientów. A gdzie to GŁUPIE MYŚLENIE? Właśnie w tym, że myślimy, że to my robimy Bogu laskę, że wierzymy...a jednak chyba jest na odwrót. I warto sobie zdać z tego sprawę jak najszybciej...
Patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość. Obecnie jestem na Śląsku i tam odpoczywam. Ludzie jednak tutaj są inni niż "Krakowiacy". Żyją wolniej, spokojniej, mają więcej czasu dla siebie. I to jest piękne. Cieszyn, bo tutaj jestem jest miastem zróźnicowanym kulturowo, gdyż łączy się tutaj kultura czeska i polska. Ale ludzie potrafią się dogadać. Niechodzi tylko o język, ale i kulturę osobistą. Potrafią żyć razem, bez kłotki i waśni, mimo, że mogli by ich mieć wiele. A w miejscowości w której ja mieszkam, na południu Polski Polak z Polakiem nie może się porozumieć mimo, że mówimy w tym samym języku. Taką chyba już mamy mentalność. Polak widząc swojego sąsiada, który kupuje kolejny samochód zastanawia się skąd na to zarobił i czy czasami nie trzeba pisać anonimu do Urzędu Skarbowego a Czech widząc iż jego sąsiad - Polak kupił kolejny samochód podchodzi i mu gratuluje koloru. I czasem nawet go razem oglądają, sprawdzają. Jestem tutaj 3 dni a już mogę tyle powiedzieć. Jednak czas odjeżdzać do okolic Krakowa, gdzie teraz akurat ściągają rzesze ludzi, by oddać pokłon Wniebowziętej. Oby dlatego tam jechali...oby.
Ubiegły rok duszpasterski minąl właśnie pod takim hasłem. Mieliśmy okazje zgłębić się nad darem powołania, nietylko kapłańskiego czy zakonnego, ale powołania ogólnie. Bo każdy i każda z nas ma przed sobą do spełnienia jakieś powołanie.
Wielu z nas narazie stara się ukończyć gimnazjum, szkołe srednia czy studia. Nauka też jest darem łaski, gdyż z nauki czerpiemy wiedze, poznajemy świat a co najważniejsze uczymy się drugiego człowieka. Powołanie jest ważne, gdyż daje nam satysfakcje z tego co robimy.
Każdy z nas potrafii wiele rzeczy: śpiewać, tańczyć itp. I większość z nas dobrze to wykorzystuje. I dobrze. To nazywamy również powołaniem. Bóg wpaja w nasze serca różne taleny, by móc je rozwijać i dzięki nim służyć.
Jednak ważne jest by kończąc gimnazjum czy szkołę srednia postawić pytanie : Co czuje i co chce robić w swoim już dojrzałym życiu - by odkryć swoje powołanie.
Miłość do drugiej osoby jest również powołaniem ale szczególnym. Bo bierzemy odpowiedzialność za tą/tego, którą/którego kochamy. Więc warto też modlić się o wybór dobrego męża czy żony, dziewczyny czy chłopaka jeśli nie czujemy w swym sercu wyboru drogi kapłańskiej czy zakonnej.
Są różne powołania. Pamiętajmy, że Chrystus też potrzebuje w XXI wieku młodych rąk, by iść i głosić Ewangelie. Czasami Bóg nas wzywa, a my oddalamy tą myśl. Czasami warto zaryzykować coś dla Niego.
"Kto opuści ojca lub matke, siostre czy brata, zwierzęta lub pole w imię moje, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne oddziedziczy"
W ostatnim "Gościu Niedzielnym" można przeczytać bardzo ciekawy artykuł. Artykuł o seksie. Można zapytać dlaczego katolicka gazeta mówi o seksie. "Przecież Kościół unika seksu jak ognia..." - takie stwierdzenia można usłyszeć od młodych ludzi. A jednak gazeta pokazuje zupelnie coś innego. Pokazuje, że seks nie jest zły, a wrecz służy MAŁŻEŃSTWU I RODZINIE.
Podstawowym zadaniem malżonków jest miłość a owocem MIŁOŚCI (NIE NAMIĘTNOŚCI) mają być dzieci. I Kościół nie neguje wartości seksu dla ludzi kochających się. Nawiasem mówiąc szczerze polecam cykl wykładów o. Pawlukiewicza o dorastaniu, o seksie pozamałżeńskim i czystości wsród młodych ludzi - miałem z nimi styczność na lekcji religii. A wracając do sedna i samego artykułu. Autor tekstu już na samym początku podkreśla, ze z tej samej Ameryki, gdzie duzo wcześniej wypłynęła rewolucja seksualna mówiąca o braku wstrzęmięźliwości wypłynął od młodych ludzi ruch czystości przedmałżeńskiej. Wiele młodych ludzi nie wyobraza sobie, kiedy "chodzą z sobą" by nie uprawiali seksu.
Seks ma za zadanie cementować związek według ich mniemania. Niestety czasami dochodzi do czegoś zupełnie odwrotnego. Można mnożyć przyklady mające podobny scenariusz : chłopak mówiący o tym, ze kocha dziewczynę stawia jej warunek. Albo się idziemy do łóżka albo zrywamy, gdyż nie wiem czy mnie kochasz. Dziewczyna poddaje się szantażowi, idzie do łóżka i do czasu niby jest im dobrze. Natomiast wszystko się zmienia, gdy dziewczyna zachodzi w ciąże. Chłopak niby ją kochający uważa, ze jest głupia i odchodzi od niej, bo na dziecko nie jest gotowy.
Na dziecko nie jest gotowy, ale na seks był gotowy, na skrzywdzenie dziewczyny był gotowy, na zaspakajanie swoich potrzeb był gotowy. Na te rzeczy byl gotowy, ale jest jedna rzecz, na którą nie był gotowy - na miłość. Niestety wielu z nas miłość może mylić się z namiętnościa czy pragnieniem bycia z kimś. I dlatego, by nie krzywdzic a kochać prawdziwie młodzież amerykańska zakłada obrączki z napisem "Prawdziwa miłość czeka". I jakoś nie ulega presji, jakoś nie przejmuje się głosem innych, a w Polsce to jest obciach, w XXI wieku wśród większości polskiej młodzieży czystość przedmałzeńska jest nierealna. A ja mówię, ze jest i nietylko ja, ale także setki innych należących do takich organizacji jak : RUCH CZYSTYCH SERC czy KRUCJATA WYZWOLENIA CZŁOWIEKA.
I dla prawdziwej miłości warto żyć i czekać...
"Panie pomyśl o naszych rodzinach, oni ogniskami Twej miłości są..."
Słowa tej piosenki gdzieś wyryły się w moim sercu z tegorocznego Kodalu. Każde rozważanie o rodzine jest trudne. Zapytacie dlaczego? Bo każda wspólnota określana mianem rodziny jest inna. A wynika to z różniących się charakterów, dobieranych sposobów wychowania swoich dzieci. Z tego co już widzialem nigdy nie można krytykowac rodziców za wychowanie, bo zawsze staraja się wpajać wartości moralnie dobre a że nie zawsze wychodzi to już może być skutkiem zle dobranego sposobu bądz negatywnych cech charakteru, które przeważają nad dobrymi (np. alkocholizm). Są rodzice, którzy są wymagający i surowi dla swoich dzieci, ale też są tacy, którzy na wszystko pozwalają i wogóle się nieinteresują swoimi pociechami. Niestety przesada w żadną stronę nie jest dobra. Dzieci tych pierwszych rodziców mogą mieć w późniejszych latach pretensje, że rodzice zawsze trzymali ich pod kloszem, że nie mogli się wykazać oraz, że nie mieli tyle swobody co ich równieśnicy, ale mogą ( o ile to docenią ) dziękować Im, że uchronili ich przed głupotami, które mogli popełnić w młodości. Natomiast dzieci tych drugich mogą wogóle nie cenić wartości pracy, trudu przy gromadzeniu pieniędzy oraz co najgorsze mogą gardzić ludzmi zarabiającymi od nich mniej. Te dzieci natomiast na starość mogą wogole nie okazywać szacunku rodzicom , gdyż będą nauczone, że wszystko jest za cos...że miłość i poświęcenie jest za coś i że może mieć swoją cene. Według mnie przy wychowywaniu trzeba zachować umiar, czyli wiedzieć kiedy i jak można dziecku pozwolić na daną rzecz. A wracając do rodzin. Każda rodzina jest podstawą spoleczeństwa, ponieważ to ona ma uczyć wzajemnych relacji, tych pozytywnych oraz pokazywać jak walczyć z negatywnymi. Dziecko widząc kochających się rodziców, którzy darzą się szacunkiem i zrozumieniem od małego będzie się uczyć miłości. Ale dziecko też może od małego widzieć krzyki, kwaśne miny, nawet czasami będąc włączane w takie "zagrywki". I w latach następnych może mieć tylko jedno pragnienie - jak najszybsze opuszczenie domu rodzinnego. A czy takie pragnienia mają nasi rodzice?
Kto dzisiaj słuchal dobrze Ewangeli mógł usłyszeć o tym jak Jezus widząc tłumy zaczął je nauczać. W pierwszym czytaniu natomiast przez słowa proroka Jeremiasza starotestamentalny Bóg robi porządek z tymi, którzy rozpraszają Pasterzowi owce.
Trwa rok kapłański. Jest to dobry czas, by częściej modlić się za kapłanów, zwłaszcza tych, których spotkaliśmy na swojej drodze ale i o nowe powolania.
Często my, młodzi lubimy krytykować Kościół (czyt. księży). Większość znas uważa, że sama istytucja Kościoła nie jest zła, ale źli są księża. Jednocześnie przy tym jakże surowym sądzie zapominamy, że to ludzie są Kościołem czyli że MY wszyscy ochrzczeni tworzymy tę istytucje. Krytykując Kościół krytykujemy siebie. Ciekawe nie? Zastanawiam się czy lubimy być takimi hipokrytami czy tylko udajemy, ze nimi jestesmy. Jak jest nagonka na Kościoł to chętnie w Niej bierzemy udział. Byle pod prąd.
Zdaje sobię sprawę, że księża w naszych parafiach są różni, że różne rzeczy o nich słyszymy czy mówimy, ale trzeba pamiętać, że są ludzmi tak samo jak my. I zawsze gdy stoją przy Ołtarzu i zawsze gdy udzielaja sakramentow sa kaplanami.
I może czasami warto jednak sie pomodlic za tych ksiezy ktorzy nam przeszkadzaja a przy tym zmniejszyc krytyke..Czasami warto:)
18 lat temu Jan Paweł II w dobie przemian politycznych, gospodarczych i spolecznych wydał encyklikę spoleczną. Dzisiaj w 2009, kiedy znów panuje chaos i strach przed stratą pracy i dochodów Benedykt XVI przychodzi z kolejną społeczną nauką Kościoła. Tym razem zatytułowaną "Caritas in veritate".
Czemu na blogu w sumie dla młodych ludzi piszę o encyklice dla ludzi znękanych kryzysem? Bo my teraz nie raz przechodzimy różne kryzysy : w milości, w rodzinie, wśród przyjaciół. I niby my ludzie wierzący zapominamy, ze mamy do kogo się zwracać, skoro większość znas uważa się za wierzących. Może w wolnym czasie warto sięgnąc po ten tekst. Polecam.:)
To jest tylko jedno zdanie z hymnu o miłości św.Pawła. Ten gość był naprawde niesamowity. Takie dzieło o miłości stworzyć - nie lada wyczyn. Ale wyczyn zasługujący na oklaski, bo naprawde odzwierciedla te przymioty miłości, które jeśli się taką milościa będzie kochać można scalić każdy związek nawet gdy przezywa się coś w rodzaju zauroczenia. Bo od zauroczenia wszystko się zaczyna ale i może się skończyć. Bo miłości nie wolno mylić z pożadaniem, namiętnościa czy checią zdobycia przyjemności. Miłość musi isc w parze z odpowiedzialnościa przedewszystkim za drugiego człowieka. Wiele razy uczestniczyłem w ślubach w naszym kościele. Podawałem stułe, obrączki, mikrofon...I niestety można wyczuć za którymś razem, czy ONI naprawde się kochają, czy tylko chcą udawać, że coś do siebie czują. Czasami jest głupio w czymś takim uczestniczyć, gdy z góry się wie, że to nie miłość ich przyprowadziła do Kościoła, ale jakieś inne powody. Że wcale nie chcą budować DOMU dla siebie i dzieci, ale chcą go już zaraz na początku zniszczyć. Bo wszystko zaczyna się na odpowiedzialności...albo na jej braku..
Straszne nie modne to dzisiaj co nie? Dekalog, przykazania to dla niektórych wielki obciach. Przecież nie wolno dzisiaj nikogo zmuszać do życia w prawdzie, czystości. Każdy jest wolny i każdy może robić co mu się żywnie podoba. A niedziela nie jest w dzisiejszych czasach chwilą odpoczynku, spotkania z rodziną i Bogiem w Eucharystii, ale na lodach czy zakupach w supermakecie. Wszystko co związane z Bogiem jest nie modne. A ja właśnie mówię TEMU NIE. Dlaczego? Bo właśnie chce być wolny. Zapytacie od czego, skoro właśnie przestrzeganie przykazań mnie ogranicza. Według mnie to przykazania nie raz ratują życie ludziom, bo ich "ograniczają" przed błędami, których się nie da naprawić. I dlatego dzisiaj, kiedy Europa chce się wyrzecz WARTOŚCI PONADCZASOWYCH trzeba wołać i bronić ich. I wiedzcie, że jutro dzień spędze z rodziną i w kościele. Żeby pokazać, że da się żyć przykazaniami i naprawde być szczęśliwym. A o mnie możecie mysleć co cokolwiek chcecie.
Czy ktoś komukolwiek powiedział, że życie będzie łatwe?
Przynajmniej mi nikt takiej deklaracji nie złożył. Już mając 18 lat wiem, że życie człowieka składa się z dobrych ale i gorszych czy całkiem do bani, mówiąc już kolokwialnie chwil. Nie wiem, które przeważają. Każdy z nas jest inny, każdy inaczej odbiera to co go spotyka. Jest to ciekawe, dlaczego tak jest. Dlaczego życie nie może być proste. Dlaczego nie może być TAK albo NIE. A nieraz niestety jest NIE WIEM. Wiele razy mówie, że mimo mojej przyszłej drogi co raz częściej mówie NIE WIEM. Nie potrafie już myslec o przyszłosci...